Znaków Ci u nas dostatek

tablice

Herb z lewej bądź z prawej strony albo i bez, kolor niebieski bądź granatowy, różne kroje czcionek i rozmiary – w Nysie mamy przynajmniej 6 wzorów z nazwami ulic.

Przez lata w tym temacie zapanował prawdziwy bałagan – do najstarszych wzorów należą ciemno-granatowe tablice z herbem po lewej stronie, który jest wykończony blankami muru obronnego. Trzeba przyznać, że te stare tablice to był kawał dobrej roboty (Rynek Solny) – emaliowana blacha jest praktycznie nie do zdarcia i niestraszne jej warunki atmosferyczne. Przy części tablic widać wyraźne chęci oszczędności, kiedy to nazwy ulicy wyklejano na plastikowych tablicach. Wystarczyło kilka sezonów, aby litery zaczęły się odklejać, a tło spłowiało.

W ciągu ostatnich tygodni na ulicach miasta przeprowadzono wielką akcję znaczenia ulic, co tylko tak naprawdę spotęgowało chaos.

Henryk Sienkiewicz, H. Sienkiewicz czy Sienkiewicz?

W przypadku ulicy Henryka Sienkiewicza, która znajduje się między ulicami: Sudecką, Mickiewicza i Słowackiego możemy zaobserwować aż trzy różne wzory tablic! W tym przypadku widać jak na dłoni brak wyobraźni u osób odpowiedzialnych za te zmiany – po zamontowaniu nowych tabliczek, często sąsiadują one z poprzednimi znakami. Raz jest to kilka metrów, innym razem jak na ulicy Bolesława Leśmiana stoją one „słupek w słupek”.

Zaśmiecanie przestrzeni publicznej

Znaki i tabliczki rosną w Nysie jak grzyby po deszczu, skutecznie zaśmiecając przestrzeń publiczną wprowadzając prawdziwy bałagan i oczopląs. Idealnym przykładem jest zabytkowa część miasta przy Rynku Solnym, gdzie wstawiano osobny słupek z nazwą Rynku Solnego, a kilka metrów dalej stanął słupek z nazwą ulicy Sobieskiego. Dobry gospodarz zmieściłby to wszystko na jednym słupku, który powinien być stylizowany – tak jak ma to miejsce na deptaku przy ulicy Krzywoustego.

Rondo u zbiegu ulic: Celnej, Prudnickiej i Moniuszki to kolejny przykład na to jak zniszczyć krajobraz miejski. Dublujące się nazwy ulic, część słupków jest stylizowana – część nie, osobne słupki na: znaki, kosze, łańcuchy… a wszystko to można by zmieścić tak naprawdę na latarni do której mógłby dochodzić łańcuch odgradzający chodnik od jezdni, mógłby zawisnąć kosz i tabliczka z nazwą ulicy.

Bałagan na każdej ulicy

Sytuacje takie występują na niemal każdej ulicy w Nysie – niezależnie od tego czy znajduje się ona w śródmieściu czy też na przedmieściach. Sytuacji w tym względzie również nie poprawił serwis naprawmy.pl – gdzie wypłowiała tabliczka z nazwą ulicy Żeromskiego została zgłoszona w listopadzie… 2015 roku. Z powodzeniem wisi ona dalej i straszy klientów pobliskiej restauracji. Mieszkańcy do takich rzeczy przyzwyczajają się dość szybko i nie zauważają tego wesołej twórczości drogowców. Sytuacja zmienia się diametralnie, kiedy do Nysy przejeżdża osoba z zewnątrz i próbuje uchwycić w swoim obiektywie zabytki Śląskiego Rzymu, które jak na złość często chowają się między znakami.

Z pytaniami dotyczącymi tego chaosu zwróciliśmy się do Urzędu Miejskiego i w tej chwili czekamy na odpowiedź.

 

 

 

 

Copy Protected by Chetan's WP-Copyprotect.