W młodości ćwiczył karate, dziś zachęca Polaków do zdrowego stylu życia

 Z racji swojego zawodu łączy walkę o służbę zdrowia z polityką. Mowa o pośle Rajmundzie Millerze, który przedstawił nam swój program, mający na celu pomóc Polakom żyć dłużej i zdrowiej. Dziś parlamentarzysta szuka środków na wsparcie jednej ze szkół sztuk walki.

ILN: Chodzą takie pogłoski, że poseł Rajmund Miller ostatnio był widziany w jednej ze szkół sztuk walki w naszym mieście. Rozpoczął Pan przygodę z samoobroną?

Rajmund Miller: To są wspomnienia z mojej młodości. Szkoła walki, w której się pojawiłem u Pana Przemysława Kierpacza to szkoła, która gromadzi dzieciaki, ale także jest to szkoła, w której spotkałem ludzi w wieku podobnym do mojego. Dlatego mam sentyment. Mam także sentyment do innych szkół walki w Nysie, ponieważ mamy różne szkoły karate i dużo młodzieży uprawiających karate. Ja w czasie studiów, przez 4 lata, ćwiczyłem karate w stylu shotokan. To było wiele lat temu, ale zawsze w głębi duszy pozostaje. Uważam, że trzeba popierać tego typu działania, bo Ci ludzie się doskonalą i jest to pewna filozofia życia. Jest to umiejętność postępowania. Jestem dumny, kiedy słyszę, że osoby z Nysy, które nie mają najlepszych warunków do ćwiczeń, jadą na mistrzostwa. Ta sala, na której ćwiczą jest salą gdzie są spartańskie warunki. Te grupy, tych sportowców trzeba wspierać. Będę to zawsze robił. Dzisiaj to robimy wspólnie z kolegami z Urzędu Marszałkowskiego. Jestem dumny, że przedstawiciele tej grupy, którą prowadzi Pan Przemek Kierpacz jadą na mistrzostwa do Szwajcarii. Myślę, że ich wyniki będą zadowalające. Bez względu na to, czy zajmą 1, 2, 3, czy kolejne miejsca, będziemy takie działania wspomagać. Ruch jest drogą do zdrowia. Ruch, zapał sportowy, wielkie serca tych ludzi oraz wielki wysiłek, w tym co robią. Serdecznie ich pozdrawiam i gratuluje. W dalszej mojej społecznej działalności nie zapomnę o sekcji Pana Przemkach oraz sekcjach karate i innych dyscyplin, które są w Nysie uprawiane. Serdecznie pozdrawiam wszystkich sportowców.

ILN: Jest Pan lekarzem, ale także parlamentarzystą, która w Sejmie głównie zajmuje się tematami związanymi ze zdrowiem. Jakie rady można dać mieszkańcom Nysy, by żyli jak najdłużej?

RM: Przede wszystkim musimy mieć czyste powietrze. Musimy o to walczyć, bo co roku w Polsce umiera około 40 tysięcy ludzi. Czyli znika takie trochę mniejsze miasteczka niż Nysa z powodu chorób spowodowanych zanieczyszczeniami powietrza. Musimy też propagować zdrowy styl życia. Zdrowy styl życia to jest oczywiście ruch, o których mówimy, czyli te sekcje sportowe. Mowa tu między innymi o siatkówce, czy ,bieganiu. Jestem bardzo usatysfakcjonowany, kiedy widzę osoby w moim wieku lub starsze, które rano, czy wieczorem uprawiają nordic walking. Każda forma ruchu to walka o zdrowie. Do tego musimy pamiętać o prawidłowym odżywianiu. Założyłem zespół w Sejmie ds. zdrowego odżywianiu i przeciwdziałaniu otyłości. Co prawda nie udało się wszystkiego zrealizować, ale moim marzeniem jest zrealizowanie projektu, takiego w którym wszystkie dzieci, od przedszkola, poprzez szkołę podstawową i liceum otrzymają bezpłatny, dobrze zbilansowany kalorycznie, zdrowy obiad. Wtedy będziemy mogli mówić o edukacji, w której wskażemy im, że niekoniecznie te słodkie napoje gazowane są zdrowe, że ten posiłek, który dostaną w szkole będzie posiłkiem wystarczającym. Marzy mi się, jako lekarzowi, żeby wprowadzić system kontroli edukacji. Czyli pielęgniarka w szkole ważyłaby dziecko dwa razy w roku i obliczała wskaźnik BMI. To jest ten wskaźnik otyłości. W przypadku przekroczenia tego wskaźnika miałaby możliwość skontaktowania się z wychowawcą i rodzicami, a także przekazania im informacji. Dziecko trafiałoby wtedy do lekarza rodzinnego, który konsultowałby, czy otyłość jest spowodowana jakimiś zaburzeniami hormonalnymi, czy też jest spowodowana błędami dietetycznymi. W każdym mieście powiatowym, marzy mi się taka poradnia, która zajmowałaby się tymi osobami, które mają problemy z otyłością z powodu błędów dietetycznymi. W takim miejscu pracowałby dietetyk, lekarz internista, fizjoterapeuta, psycholog. Taki pacjent byłby przez rok pod opieką takiej poradni. Nie tylko dlatego, że w Nysie mamy kierunek dietetyka w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej, ale dlatego, że widzę i doceniam jak ważną rolę w sprawie zdrowia publicznego może wykonać. Czyli praca dietetyka w przychodniach i w każdej szkole. Tak by miał kontakt z rodzicami i dziećmi. Jeżeli zadbamy o zdrowie społeczne, wyłożymy pewne środki i będziemy pamiętali o zapobieganiu, czyli o higienie życia to nie będziemy ponosili w przyszłości takich kosztów leczenia.

ILN: To może należy zacząć pokazywać takie dobre przekłady zdrowego stylu życia w Nysie?

RM: Tak bym chciał. Deklaruje Państwu, że takie działania wspólnie z uczelnią – a już rozmawiałem z przedstawicielami wydziału dietetyki – podejmiemy. Marzą mi się też zajęcia fizyczne w rodzaju tai chi na salach gimnastycznych dla seniorów. Takie, które mogłyby usprawnić seniorów, a w swój program wpisałem też pewną zachętę. Jeśli seniorzy przychodziliby przez kwartał na badania to my przyjeżdżalibyśmy do nich z bezpłatną ofertą podstawowych badań krwi, czyli cholesterol, cukier, morfologia. Wtedy nie musieliby czekać w kolejkach do lekarza, a my profilaktyką moglibyśmy wykrywać wcześniej pewne schorzenia, które zaniedbane są znacznie droższe w leczeniu.

ILN: Czyli coś dla dla najmłodszych i najstarszych.

RM: Dokładnie. Od dzieciaka, do seniora.

ILN: Propozycje na poprawę zdrowia Polaków jak najbardziej należy wspierać, a być może Nysa stanie się jeszcze inspiracją dla innych miast w kontekście zdrowego stylu życia. Panie Pośle, bardzo dziękuję za rozmowę.

RM: Dziękuję bardzo. 

Copy Protected by Chetan's WP-Copyprotect.