Pos…aniec, ciota, sku…wysyn, – takich słów używa Janusz Sanocki w smsach kiedy, się z kimś nie zgadza. Skandaliczne smsy posła z Nysy ujawniła dziś Nowa Trybuna Opolska.

To co robimy w pracy to jedno, a życie prywatne to drugie – jednak będąc posłem na Sejm trzeba zachować wysokie standardy i naprawdę uważać na to co się mówi i pisze. Tak rynsztokowego języka nie powstydziłby się typ spod ciemnej gwizdy, natomiast posłowi pisanie takich słów i określeń szło jak z płatka – nawet pomimo zapowiedzianej groźby upublicznienia rozmowy.

„Rozmowa” wywiązała się pomiędzy Jerzym Golczukiem – byłym działaczem Solidarności, a posłem po występie Janusza Sanockiego w TVN24. Według Golczuka, poseł w mało elegancki sposób odnosił się do drugiego gościa programu „Piaskiem po oczach” Kamili Gasiuk-Pihowicz. W odpowiedzi został obrzucony stekiem wyzwisk.

Nie dość, że jesteś pos…aniec, to jeszcze ciota (czy ten Całka cię przed…cuł)” ? Chodzi o zmarłego w kwietniu 2016 roku Jana Całkę, który również działał w Solidarności. W dalszych wiadomościach poseł pisał między innymi „Zawsze byłeś pos…anym skur…synem„. Kiedy Golczuk napisał, że treść rozmów upubliczni i wyśle do NTO to usłał, żeby „się walił”.

Na co dzień Janusz Sanocki lansuje się jako działacz opozycji antykomunistycznej, znawca historii i miłośnik patriotycznych piosnek, które często gra na gitarze po szkołach – zwłaszcza w okresie rocznicy wprowadzenia stanu wojennego. Patrząc się na język posła Sanockiego można odnieść wrażenie, że zamiast piosenek żołnierskich czy Jacka Kaczmarskiego powinien przerzucić się repertuar rapera Liroya bądź Popka z Gangu Albanii.

Co najbardziej szokuje w całej tej sprawie – te rozmowy nie są zapisem z jakichś nocnych biesiad w restauracji, kiedy to politycy mówią co im ślina na język przyniesie, a smsami pisanymi w pełnej świadomości, nawet pomimo groźby upublicznienia tych rozmów poseł szedł w zaparte i nie zmienił tonu.

To nie pierwszy raz kiedy poseł używa takiego języka. Wcześniej „zasłynął” z telefonu jaki wykonał do Straży Miejskiej, kiedy ta założyła mu blokadę na koło, ponieważ zaparkował w niedozwolonym miejscu. Głośna była również sprawa, kiedy to Janusz Sanocki obraził się przewodniczącego Mirosława Aranowicza i opuścił salę obrad.

Copy Protected by Chetan's WP-Copyprotect.