Jak Paweł Kukiz połączy muzykę i politykę w następnej kadencji?

Ostatnie minuty dzielą nas do ciszy wyborczej. Zanim jednak ucichną tematy polityczne przedstawiamy Wam rozmowę z przewodniczącym klubu Kukiz’15. W ostatnim czasie w naszym biurze gościliśmy Pawła Kukiza.

ILN: Wciąż jeszcze trwa kampania wyborcza Pawła Kukiza. Spotkania odbywają się m.in. w Nysie. Są miłe wspomnienia związane z naszym miastem?

Paweł Kukiz: To jest miasto bliskie mi, jak zresztą cała Opolszczyzna. To są te rejony, w których ja się w jakichś momentach życia poruszałem. Tu mieszkał Jarek Lach gitarzysta Aya RL, który w tej chwili mieszka w Stanach. Tutaj z Jarkiem zaczynaliśmy całą karierę muzyczną jeszcze w zespole Hak. Często bywałem u niego w domu, praktycznie przy samym rynku. Urodziłem się w Paczkowie, więc parę kilometrów stąd. To tak jakbym tutaj mieszkał. Czy Nysa, czy Brzeg, czy Opole, Niemodlin – czuje się jak u siebie.

ILN: Podczas kampanii jeździ Pan dużo po Opolszczyźnie, czyli po miastach, jak sam Pan mówi, w których czuje się jak w domu. Spotyka się na ulicach dawnych znajomych?

Paweł Kukiz: To zależy. Ja mam specyficzną sytuację, bo jeżdżę nie tylko po okręgu opolskim. Przede wszystkim jeździłem po całej Polsce. Jednak jak tutaj jestem, właściwie w każdym miejscu spotykam kogoś znajomego. Nie ma takiej miejscowości, w której nie spotkałbym kogoś. Jestem u siebie.

ILN: Powspominaliśmy trochę czasy, gdy odbywały się koncerty na wielkich scenach muzycznych. Teraz jest polityka. Jak wygląda obecnie kampania wyborcza Pawła Kukiza?

PK: Moja jest specyficzna. Oprócz prowadzenia swojej indywidualnej ”autopromocji” mam przede wszystkim zadanie wypromowania idei, które razem ze mną niosą inni ludzie. Jak Paweł Grabowski, Staszek Tyszka, Agnieszka Ścigaj i tak dalej. Na listach PSL mamy około 10 „jedynek”. Moim zadaniem przede wszystkim jest także promowanie tej idei również w różnych okręgach Polski, promowanie nazwisk danych kandydatów. Zająłem się takimi ideami jak jednomandatowe okręgi wyborcze, referenda obligatoryjne dla płac, Sędziowie Pokoju, ustawa antykorupcyjna, kwota wolna od podatku w wysokości 30 tysięcy. Na pewno nie mamy tak łatwo jak partie polityczne. My nie posiadamy funduszy. Tutaj widać po samych bilbordach jak potężne pieniądze inwestują w swoich kandydatów. Spojrzałem na Ociepę, czy Porowską to same plakaty: koszt wywieszenia i produkcji z całą pewnością przewyższa przewidywane wpływy z tytułu pełnienia funkcji w Parlamencie, czyli honoraria. Jestem o tym przekonany, że te nakłady na kampanię przewyższają pieniądze, które będą w stanie otrzymać za tą swoją ”posługę” poselską. Ta walka z pewnością jest nierówna. My jako Komitet Wyborczy Wyborców w 2015 roku zostaliśmy pozbawieni możliwości pobierania subwencji, bo jeżeli tylko partie polityczne mogą subwencje pobierać, to trudno jest konkurować skutecznie nie mając tych narzędzi socjotechnicznych jakie posiadają partie polityczne. Inaczej przebiega kampania kiedy masz 0 złotych, albo inwestujesz swoje pieniądze, a inaczej kiedy masz dziesiątki milionów złotych z kieszeni podatnika, które są udostępnione przez partię polityczną.

ILN: Wspomniał Pan trochę o postulatach Koalicji Polskiej. Jakie jeszcze zmiany proponujecie dla Polski?

PK: Kluczową zmianą jest zmiana wybierania posłów. Jeżeli w tej chwili żyjemy w takim państwie, gdzie możliwość startu do Sejmu ma tylko 1% obywateli, czyli członkowie partii politycznych, albo ludzie akceptowani przez partie polityczne, które wpisują tych kandydatów na listy. Człowiek w Polsce nie ma indywidualnego prawa startowania do Sejmu. Nie możesz np. wystartować sobie z Nysy, ze swojej listy. Gdybyś chciała startować, to musiałabyś założyć swoich 21 komitetów wyborczych w 21 okręgach w Polsce. Na każdą listę wpisać po 10 kandydatów, przekroczyć 5% próg frekwencyjny. Wtedy masz szanse zostać posłem z Nysy. Ten sposób „wybierania” posłów – w którym głosuje się nie na człowieka w Polsce, a na partię polityczną – powoduję, że mamy konstrukcję ustrojową państwa autorytarnego. Państwa, w którym władzę sprawuje jeden człowiek. Tu nie chodzi tylko o Kaczyńskiego. Podobnie jak wcześniej Tusk miał też takie same możliwości. Wynika to z pewnego prostego faktu. Wodzowie partyjni wystawiają swoich namiestników w okręgach wyborczych, kandydatów na posłów, a w związku z tym, skoro od wodza zależy, kto ma prawo startu do Sejmu, to Ci, którzy się dostali do tego Sejmu z nadania wodza, będą słuchać wodza, a nie obywateli. To jest na długą dyskusję. Ja po pierwsze nie mam w tej chwili sił, by o tym rozmawiać, a po drugie to wyjaśnienie dogłębne tego problemu wymagałoby, w przypadku jak to się potem przenosi na państwo, na bezpieczeństwo państwa, na funkcjonowanie państwa. W skrócie można powiedzieć, że mamy ordynację wyborczą, gdzie to wódz decyduje, kto będzie posłem. Skutek jest taki, że np. Pan Banaś można domniemywać, że został  jednoosobowo wskazany przez Kaczyńskiego. Po prostu w pewnym momencie Kaczyński usiadł z grupą swoich najbliższych współpracowników (tak mi się wydaje, że tak to wyglądało): Terlecki, Suski itp. i mówi tak ,, -Trzeba wybrać prezesa NIKu. Ja tutaj mam. Marian by się idealnie do tego nadawał. ” Panowie Terlecki i Suski stają na baczność i mówią ,, – Tak jest wodzu! Idziemy przekazać partii kto ma być szefem NIKu”, ponieważ partia ma większość w Sejmie. Członkowie partii podnoszą rękę za kandydaturą Mariana Banasia, który teoretycznie jest wybrany przez Sejm, a w praktyce został wcześniej wybrany przez jednego człowieka. Tyle. tak to wygląda.

ILN: Po wejściu do Sejmu Kukiz’15 i PSL nadal będą się trzymać razem?

PK:  Dopóki prezesem Polskiego Stronnictwa Ludowego będzie Władysław Kosiniak – Kamysz, to mam wręcz pewność, że będziemy szli razem, bo idziemy po te zmiany ustrojowe. Natomiast nie wszyscy liderzy Polskiego Stronnictwa Ludowego są zwolennikami zmiany ordynacji wyborczej. Jeżeli Kosiniak zostałby odsunięty, a jego miejsce zająłby ktoś, kto nie jest zwolennikiem zmian ustrojowych, tych postulatów Kukiz’15, to siłą rzeczy, gdybym się dostał do Sejmu, to wychodzę z tego wspólnego klubu. To na pewno. Optymistyczny scenariusz jest taki, że jak powiedział, nikt nie jest w stanie, żadna duża partia, ani PiS, ani PO rządzić samodzielnie. My jesteśmy w jednym klubie z Kosiniakiem – Kamyszem i my decydujemy, kto obejmie władzę w zamian za nasze postulaty. Może też dojść do takiej sytuacji, że jedna partia wygra wybory, a wówczas zamierzam poświęcić 4 lata w Sejmie, w tym czas i pieniądze subwencyjne, na edukację obywateli nakierowaną na wskazanie jak wielka jest waga tych postulatów. Po to, by za 4 lata być tym ”języczkiem uwagi” i zmienić ustrój.

ILN: Powiedzieliśmy o przyszłości i teraźniejszości, a mnie interesuje jeszcze przeszłość. Jak można podsumować pracę posłów Kukiz’15 w kadencji, która właśnie mija?

PK: Robiliśmy wszystko, by jak najbardziej zbliżyć się do możliwości zmiany ustrojowej poprzez zmianę ordynacji wyborczej. Złożyliśmy grubo ponad 100 projektów ustaw bez kosztowych i proobywatelskich, które były przez Prawo i Sprawiedliwość odrzucane. Niestety w tym ustroju partia, która ma 230 posłów może ignorować albo odrzucać absolutnie wszystkie postulaty opozycji. A jaki jest sukces? Sukces jest jeden podstawowy. Taki, że nie daliśmy się do końca i przetrwaliśmy w formie klubu bez pieniędzy. Przy hejcie medialnym z jednej i z drugiej strony mediów, które są z tym systemem ustrojowym połapane. To uważam za bardzo duży sukces. Niemniej sukcesem jest jeszcze to, że cały czas jest nadzieja na te zmiany ustrojowe. Co z tego będzie? Nie wiem. Zależy od wyborcy. Jeżeli wyborcy wskażą na listę nr 1, na Nas, i będziemy tym ”języczkiem uwagi” to wiem, że w ciągu tych najbliższych 4 lat osiągnę cel, czyli realizację postulatów z 2015 roku.

ILN: Dziękuję za rozmowę.

PK: Dziękuję.

 

Copy Protected by Chetan's WP-Copyprotect.