Czy poseł Paweł Grabowski zamieszka w Nysie?

Obecnie nasz region ma trzech posłów z Powiatu Nyskiego, w tym dwóch z naszego miasta. Czy zmieni się to po wyborach?

Przed kandydatami do Sejmu i Senatu najbardziej intensywne dni kampanii wyborczej. Podczas dzisiejszej rozmowy rozmawiamy z najmłodszym parlamentarzystą na Opolszczyźnie Pawłem Grabowskim. Poruszyliśmy temat m.in. spotkań z mieszkańcami i włodarzami z naszego województwa oraz aktywności w Parlamencie.

Zanim jednak przejdziemy do rozmowy, sprawdźmy jak poseł Paweł Grabowski poradzi sobie z krótkimi pytaniami w formie ”szybkich strzałów”.

  1. Będąc dzieckiem chciałem zostać motorniczym.
  2. Moje zainteresowania to podróże w nieznane oraz prawo ochrony konkurencji i konsumentów.
  3. Moje ulubione miejsce na Opolszczyźnie to… moje serce jest rozdarte, ponieważ mieszkam w Brzegu, a moja narzeczona w Nysie.
  4. W Nysie brakuje mi… dla mnie Nysa jest miastem optymalnym, dobrze zarządzanym, rozwijającym się, więc kiedy już zamieszkam w Nysie – a wiele na to wskazuje, to myślę, że niczego nie będzie mi brakowało.
  5. W tym mieście najbardziej cenię życzliwość mieszkańców, którą doświadczam za każdym razem, gdy tu jestem.

I Love Nysa: Właśnie kończy się pierwsza kadencja posła Pawła Grabowskiego. Jak powstał pomysł w 2015 roku, żeby starać się o mandat parlamentarzysty?

Paweł Grabowski: To był bardziej pomysł moich kolegów, z którymi razem studiowałem politologię. Po kilku latach studiów politologicznych niektórym wciąż marzyło się wejście do polityki, więc zaproponowali mi po analizie wyniku wyborczego Pawła Kukiza, że może warto, abym wystartował na Opolszczyźnie. Ja na początku sam nie wierzyłem w sukces i szanse, ale kiedy faktycznie zrobiliśmy takie porządne analizy okręgu wyborczego, oceniliśmy szanse, że jest to możliwe, abym uzyskał mandat. Następnie została przeprowadzona maksymalnie profesjonalna, jak na nasze ówczesne możliwości kampania, która zaowocowała tym, że jako jedyny kandydat z ruchu Kukiz’15 w Polsce wywalczyłem mandat, startując z szóstego miejsca na liście. Trzeba jednak absolutnie podkreślić, że mój mandat jest wynikiem ciężkiej pracy wielu kandydatów na liście, m.in. Grzegorza Zawiślaka, który dzisiaj jest burmistrzem Prudnika, Marka Piaseckiego, Katarzyny Malik – Mendelskiej, Agnieszki Dawid, Wojciecha Jagiełły i oczywiście nyskiego posła Janusza Sanockiego, który był liderem naszej listy.

ILN: A jaka była pierwsza myśl, gdy z 6. miejsca wszedł Pan do Sejmu? To się zwykle nie zdarza, żeby z tak odległego miejsca zostać posłem.

PG: Informację o tym, że zostałem posłem przekazał mi ojciec, było to przy wjeździe do  Namysłowa. Pamiętam, jechałem akurat następnego dnia po wyborach do Warszawy, ponieważ miałem spotkanie z Zarządem Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, bowiem wtedy projektowaliśmy regulamin dotyczący reklam usług finansowych. Spotkanie było na 12.00, ja rano wyjechałem do Warszawy i gdzieś około godziny 8.00 zadzwonił mój tato i powiedział ,, – Paweł, zostałeś posłem.” Przeszył mnie taki dreszcz. Oczywiście była też wielka radość. Potem przez cały dzień była jeszcze większa niepewność, granicząca ze strachem i obawą czy się uda, czy się nie uda, ponieważ wówczas Lewica i Partia Korwin balansowały na granicy progu wyborczego. Gdyby oni przekroczyli próg, to ja oczywiście mandatu bym nie uzyskał, ale popołudniu się okazało, że jednak jest wszystko przeliczone i była wielka radość.

ILN: Patrząc na ostatnie lata, możemy powiedzieć m.in., że poseł Paweł Grabowski jest najmłodszym posłem na Opolszczyźnie. Nie było strachu, że pracuje się obok parlamentarzystów z Opolszczyzny, którzy są doświadczeni i starsi?

PG: Absolutnie żadnych obaw nie miałem, ponieważ już wcześniej pracowałem z parlamentarzystami. Konsultowałem wiele projektów ustaw w polskim Sejmie. Ponadto, zanim zostałem posłem, miałem również szanse pracować na szczeblu prezesów spółek, osób zarządzających dużymi firmami. Nie było to rzucenie się na głęboką wodę. Raczej zmiana roli, którą pełniłem.

ILN: A co według Pana jest ważniejsze patrząc na polityków? Nowość, czy doświadczenie?

PG: Myślę, że najlepszym rozwiązaniem jest miks. Natomiast z całą pewnością trzeba stawiać na konkretnego kandydata, nie na partię, tylko na kandydata. Uważam, że generalnie należy głosować na takiego kandydata, który daje mocne gwarancje, że nas nie oszuka pracując w Sejmie. Mówię to jako prawnik. Jako prawnik, jeśli przyjmuję pełnomocnictwo od kogoś, żeby działać w jego, czy jej imieniu to czuje się związany zakresem tego pełnomocnictwa. W Polsce mamy niestety do czynienia z tzw. mandatem wolnym, co oznacza, że poseł to w zasadzie teoretycznie przed nikim nie odpowiada. Natomiast w praktyce politycy odpowiadają przed wodzem partyjnym, ewentualnie szefem lokalnych struktur partii, który decyduje o tym, czy poseł będzie w przyszłości kandydatem w ogóle, a jeśli tak, to z jakiego miejsca. To jest skrajnie nieuczciwie, ponieważ to jest wada systemowa. Ona powoduje, że poseł nie chce działać na rzecz lokalnej społeczności, tylko chce działać przede wszystkim na rzecz dobra swojej partii. Tytułem przykładu mogę podać przykład z Brzegu, gdzie posłowie Prawa i Sprawiedliwości przed wyborami obiecywali, że będą popierać budowę drugiego mostu w Brzegu na Odrze, tymczasem kilka miesięcy po tym jak zostali wybrani głosowali przeciwko poprawce, która miała zagwarantować finansowanie przygotowania dokumentacji tego mostu.

ILN: Podkreśla Pan, że jako jedyny poseł w tej kadencji spotkał się ze wszystkimi wójtami, burmistrzami i prezydentami miast na Opolszczyźnie. Co dały te spotkania z samorządowcami?

PG: Nie znając zasad poselskiej pracy, nie będąc nigdy w żadnej partii politycznej jako taki polityczny „żółtodziób” nie wiedziałem, że zasadą jest, że współpracuje się tylko ze ”swoimi”, dlatego ja współpracowałem ze wszystkimi. I absolutnie nie mam zamiaru tego zmieniać. Faktycznie, jestem jedynym posłem, który w tej kadencji był w każdej gminie w celu spotkania się z wójtem, burmistrzem, prezydentem miast oraz starostami. Swoje dyżury poselskie odbywałem we wszystkich powiatach Opolszczyzny, bo wiem, że nie każdy mieszkaniec Opolszczyzny mógł dotrzeć do mojego biura poselskiego. Efektem tych spotkań było przede wszystkim spełnienie poselskiego obowiązku, czyli żeby nikogo nie wykluczyć i każdemu dać szansę skorzystania z tego zakresu kompetencji, które mam, czyli podejmowanie interwencji, popieranie lokalnych inicjatyw, kierowanie zapytań w sprawach ważnych i lokalnych. Uważam, że jeżeli lokalna społeczność wybiera swojego wójta, burmistrza lub prezydenta miasta, to ta osoba jest w jakiś sposób wybrana do tego, żeby również tą społeczność reprezentować w kontakcie z posłem. Ubolewam nad tym, że niektórzy wójtowie czy burmistrzowie nie korzystają z możliwości podejmowania interwencji przez wszystkich posłów, ale rozumiem, że tu wchodzimy na grunt polityczny. Na szczęście udało się także kilka inicjatyw poprzeć wspólnie z innymi posłami, m.in. budowę obwodnicy Niemodlina czy walkę o lepsze finansowanie służby zdrowia na Opolszczyźnie. Do dzisiaj mam także dobry kontakt z burmistrzem Nysy, który wie, że zawsze może liczyć na moje poselskie wsparcie, jeżeli ma projekty, którym może się przydać poselskie wsparcie.

ILN: Są sprawy lokalne, ale jest także praca w Parlamencie. Według statystyk jest Pan jednym z najaktywniejszych posłów na mównicy. Pod tym względem była to owocna kadencja?

PG: O tej owocności dowiedziałem się pod koniec kadencji. Postanowiłem, że będę pracował na swoje 100% możliwości. Często bywało tak, że rano wychodziłem z domu i wracałem późno wieczorem, więc nie pracowałem 8 godzin dziennie tylko 12, czasem 16. Oprócz spotkań z włodarzami, podejmowałem również setki interwencji ludzi, którzy przychodzili do moich biur poselskich, najczęściej przy pomocy asystentów, bo sam nie dałbym rady tego ogarnąć. Natomiast jeżeli chodzi o wystąpienia na mównicy, to warto podkreślić, że jednym z podstawowych zadań posła jest tworzenie prawa. Brałem aktywny udział w procesie legislacyjnym, czyli właśnie w tworzeniu prawa. Blisko 350 wystąpień z mównicy sejmowej to są wystąpienia, podczas których zabierałem głos właśnie w sprawie procedowanych ustaw. Tak się złożyło, że pod koniec kadencji się okazało, że jestem najaktywniejszym posłem z Opolszczyzny na Sali Plenarnej polskiego Sejmu. Co prawda rekordzistami w całym Sejmie jeśli chodzi o wystąpienia są posłowie z .Nowoczesnej, ale oni w znacznej mierze w swoich wystąpieniach mieli wnioski o przerwę, więc dla mnie takie wystąpienia się nie liczą. Wracając jednak do podejmowanych przeze mnie interwencji w ramach interpelacji poselskich jest wiele takich drobnych spraw, które spowodowały zmiany w przepisach prawa, np. małe tablice rejestracyjne, utworzenie korytarzy życia, walka o niższy vat na napoje roślinne. Tu należy zaznaczyć, że to nie jest moja wyłączna zasługa. Ja byłem jednym z tych, którzy zwracali uwagę na problem i po jakimś czasie te problemy zostawały rozwiązane.

ILN: To na koniec. Obecnie trwa kampania wyborcza. Jak wygląda kampania wyborcza posła Grabowskiego?

PG: Przez 4 lata jeździłem po Opolszczyźnie, spotykałem się z ludźmi, pracowałem aktywnie w Sejmie, dlatego teraz nie czuję, abym musiał nadgonić stracony czas i być wszędzie, w każdej gminie i obiecać wszystko wszystkim po to, aby mnie tylko wybrali. Staram się oczywiście być obecny i prowadzić kampanię bezpośrednią na tyle, ile to jest możliwe, łącząc jeszcze obowiązki poselskie. Większość z czytelników być może kojarzy mnie z telewizji lub radia, więc przez cztery lata mojej aktywności z pewnością już sobie wyrobili zdanie o mnie. Teraz pozostaje mi jedynie dotrzeć do wyborców z informacją o swojej poselskiej aktywności, bowiem przez cztery lata zajmowałem się pracą, a nie mówieniem o pracy. Wszystko zatem w rękach ludzi!

ILN: Wszystko okaże się już w niedzielę. Bardzo dziękuję Panu za rozmowę.

PG: Dziękuję!

 

Copy Protected by Chetan's WP-Copyprotect.