Za nami kolejne siatkarskie emocje – tym razem zaległej 21.kolejki Plus Ligi. Stal Nysa zmierzyła się z Aluronem CMC Warta Zawiercie. Spotkanie nie zapowiadało się dobrze dla nyskiej drużyny z powodu nieudanych 2 pierwszych setów, które poszły na konto gospodarza.

Niewiele brakowało, by podopiecznym trenera Igora Kolakovica udało się wywieźć z Opolszczyzny pełną pulę punktów. – Być może po dwóch partiach troszeczkę za wcześnie uwierzyliśmy w to, że ten mecz może się tak szybko zakończyć. My może na początku nie graliśmy jakiejś kosmicznej siatkówki, ale mieliśmy na boisku Mateusza Malinowskiego, który, prawdę mówiąc, robił taką robotę, że właściwie w pojedynkę wygrał nam te dwie pierwsze odsłony. Później przeciwnik zaczął grać zdecydowanie lepiej, przede wszystkim dużo lepiej przyjmowali nasze zagrywki, ich szkoleniowiec dokonał też paru zmian i wtedy zaczęły się nasze problemy, przez co mecz finalnie zakończył się dopiero po pięciu setach – powiedział po spotkaniu MVP tego pojedynku, przyjmujący Aluronu CMC Warty Zawiercie, Piotr Orczyk.

W trzecim secie nastąpiło przełamanie i zmiany, które wprowadził trener Stelmach, zaowocowały zwycięstwem w trzeciej i czwartej partii (25:23, 25:21), doprowadzając obie drużyny do starcia w tie-breaku. Trener Stelmach w miejsce Marcina Komendy i Wassima Ben Tary wpuścił Patryka Szczurka oraz Michała Filipa, którzy mieli duży wkład w zwycięskie sety. – Oczywiście, że przygotowywaliśmy się głównie na opcję z Komendą i Ben Tarą z wyjściowym składzie i myślę, że w tych dwóch pierwszych setach było widać, że dobrze czytaliśmy ich grę. Przede wszystkim udało nam się zneutralizować Wassima w ataku, kilka razy go zablokowaliśmy i wybroniliśmy wiele jego zagrań. Później jednak na placu gry pojawili się zmiennicy, który zaprezentowali się z naprawdę dobrej strony i sprawili, że ten mecz rozpoczął się na nowo. Michał Filip zagrał takie zawody, że początkowo ciężko było go nam nie tylko zatrzymać, ale i w ogóle wybronić – dodał.

Drużyna z Zawiercia zrewanżowała się Stali za przegrany mecz w ósmej kolejce, gdzie przegrali 1:3. Stalowcy doprowadzając do tie-breaka liczyli na przełamanie tych poprzednich, jednak i tym razem się nie udało, mimo zaciętej walki. I tutaj brawa za zaangażowanie w meczu i walkę o każdy punkt, bo tego im nie można odmówić. Nie zapominajmy, że to jednak sport, a sport rządzi się swoimi prawami. Raz jest lepiej, raz gorzej i wpływa na to mnóstwo czynników. Co jak co, ale jest to kolejny cenny punkt na nasze konto i drużyna zapowiada, że będzie walczyć do samego końca, może nawet uda się wywalczyć 11 miejsce w tabeli – wszystko w rękach kolejnych meczy, każde punkty są teraz na wagę złota.
/Fot: FB Stal Nysa/

Copy Protected by Chetan's WP-Copyprotect.