Odkrywamy Nysę #10 – Jak to św. Jakub uratował miasto

Czy wiara czyni cuda? W 1642 roku, kiedy Szwedzi podpalili Nysę okazało się, że tak.

Skąd Szwedzi wzięli się w Nysie? Otóż Nysa była jedną z aren wojennych krwawej Wojny trzydziestoletniej, która w latach 1618-1648 opanowała dość spory obszar kontynentu. Na miasto w 1620 napadł wódz protestancki Johann Georg von Jagerndorf, który później zażądał wysokiej kontrybucji w wysokości 90 000 talarów, co budżet odczuł to bardzo mocno, doprowadzając miasto do prawdziwej zapaści. W 1632 Duńczycy i Sasi splądrowali miasto, a bieda i nędza doprowadziła do wybuchu wielkiej epidemii. Szwedzi u bram miasta pojawili się w 1642 roku i zajęli je bez większych problemów. W wyniku pertraktacji wojska miały opuścić miasto po zapłacie gigantycznej kontrybucji – 11 000 talarów na żywność dla wojska oraz 28 000 talarów okupu. Kiedy kwoty nie można było zebrać, władze zdecydowały się przeznaczyć sporo kościelnych precjozów do przetopienia jak kielichy czy monstrancje. W zamian za to Szwedzi mieli opuścić miasto.

Stało się jednak z goła inaczej, i protestanci podłożyli ogień w kilku miejscach jednocześnie. Pożoga błyskawicznie ogarnęła przedmieścia i część fortyfikacji. Nie widząc innej możliwości znaczna część mieszkańców zgromadziła się w kościele św. Jakuba i rozpoczęła żarliwe modlitwy w intencji uratowania miasta. Ku uciesze mieszkańców i w niesmak Szwedom nad miastem zabrały się ciemne chmury z których zaczął padać gęsty deszcz. Nysanie uznali to oczywiście za cud, za wstawiennictwem św. Jakuba. Przez długi okres na pamiątkę tego wydarzenia parafianie ruszali z uroczystą procesją – może warto by dziś powrócić do tego pięknego zwyczaju?

KatedraNysaBarok

Barokowy wystrój kościoła św. Jakuba

W latach 1671-82 w nyskiej farze staraniem kardynała Fryderyka Hessena zagościł barok. Przez ponad 200 lat od ukończenia nowej świątyni w 1430 roku, mnożyły się najróżniejsze fundacje w postaci obrazów, epitafiów czy ołtarzy bocznych, których liczba wzrosła wówczas do ponad 40. W tym okresie ufundowano nowy Wielki Ołtarz, którego centralną częścią było kilkumetrowe płótno przedstawiające św. Jakuba zsyłającego deszcz na miasto ogarnięte pożarem. Nowy ołtarz został wzniesiony za kwotę 1500 talarów i został konsekrowany 23 lipca 1679 roku.

Majestatyczne płótno zyskało wspaniałą snycerską oprawę – gdzie wielkie rzeźby aniołów pośród rajskiej zdawały się unosić ołtarz. Dodatkowo w zwieńczeniu umieszczono koronę z krzyżem. W obrazie zawarto nie tylko postać św. Jakuba ale również i św. Mikołaja (który również był wówczas patronem – o czym z pewnością pojawi się więcej informacji w którymś z następnych odcinków), św. Agnieszka, św. Jadwiga, św. Jan Chrzciciel oraz św. Jan Ewangelista. W prawym dolnym rogu pokazano natomiast Nysę, nad którą latają anioły z dzbanami wody, a na wzgórzu za miastem autor uwiecznił Szwedów, którzy nie mogli uwierzyć w to co się dzieje… Obraz ten miał dodatkową wymowę, która to ukazywała przewagę chrześcijaństwa, nad protestantami.

Nowy ołtarz musiał robić piorunujące wrażenie na wiernych, którzy odwiedzali nyski kościół. Podczas barokizacji usunięto gotyckie witraże i zastąpiono je zwykłymi szybami, natomiast całe wnętrze zostało pobielano. Na tym tle wysoki ołtarz, z kolorowym i dynamicznym przedstawieniem nie mógł pozostać niezauważony.

Kres temu barokowemu dziełu przeniosła kolejne przebudowa – tym razem w duchu neogotyckim. Jednak wówczas zdecydowano się zachować to wysokiej klasy płótno. Po usunięciu ramy, która się nie zachowała i odpowiednim przycięciu obraz znalazł swoje miejsce w bocznej kaplicy Najświętszej Marii Panny, na prawno od wejścia głównego. Płotno szczęśliwie przetrwało również pożar świątyni w 1945 roku. W 2007 roku dzięki staraniom Fundacji Ratowania Zabytków Katedry Nyskiej został poddany kompleksowej renowacji odsłaniając ponownie swoje piękno. Trzeba pamiętać, że ołtarze główne ze względu na dużą liczbę świec „zużywały” się szybciej od swoich odpowiedników w kaplicach bocznych. Dziś obraz niestety zazwyczaj jest przysłonięty przed baldachim procesyjny przetrzymany w kaplicy, a kolorystyka jest kompletnie zaburzona przez intensywnie czerwony witraż wstawiony w okno kaplicy w początku XXI wieku. Przez to wszystko ten niezwykle ważny obraz w historii Kościoła i Nysy został niejako zmarginalizowany i nieco zapomniany. Z pewnością warto by zadbać o lepszą ekspozycję i doświetlenie sztucznym światłem.

Copy Protected by Chetan's WP-Copyprotect.