Kobiecy weekend. Warsztaty o zmianach i sesja w stylu „pin up”

Jesteś kobietą, która potrzebuje dostrzec piękno w sobie? Kobiety z naszego miasta organizują specjalne wydarzenie dla każdej pani.

One wiedzą jak czuć się kobieco. Mowa o puszystych modelach, które podczas sesji zdjęciowych charakteryzują się w różne stylizacje, a podczas warsztatów opowiadają o procesie zmian. O kolejnej edycji wydarzenia z cyku ,,Wolność nie jedno ma kobiece imię” rozmawiamy z pomysłodawczynią Iwoną Łęc – Wylęgałą.

I Love Nysa: Regularnie w naszym mieście odbywają się sesje zdjęciowe puszystych modelek. Wydarzeniu towarzyszą także warsztaty, na które mogą przyjść wszystkie mieszkanki regionu. Co tym razem przygotowano dla pań?

Iwona Łęc – Wylęgała: Warsztaty są już kolejną edycją. W czerwcu ubiegłego roku rozpoczęliśmy proces przygotowawczy takich warsztatów. Pierwsze odbyły się w ośrodku ,,Rybak” nad naszym pięknym Jeziorem Nyskim. I tutaj też wracamy. 30 marca w ośrodku ,,Rybak” spotykamy się kolejny raz na kolejnej edycji wydarzenia. Warsztaty z cyklu ,,JA – KOBIETA” są bezpłatne. Zapraszam każdą z Was. Każdą kobietę, matkę, żonę, szefa. Jeśli macie ochotę zabierzcie ze sobą swoje koleżanki, swoją mamę, babcię. Nie ma limitu wiekowego. Jedynie jest ograniczenie płci, ponieważ robimy to tylko i wyłącznie dla kobiet. Będziemy się dobrze bawić, będziemy miło spędzać czas i będziemy też pracować nad sobą. I do tego Was serdecznie zapraszam.

I Love Nysa:  O czym będziecie rozmawiać podczas tej edycji warsztatów dla kobiet?

Iwona Łęc – Wylęgała: Punktem wyjściowym tej edycji jest to, aby kobitom uświadomić, że nie można tkwić w jednym miejscu, w jednym punkcie. Jeśli czują się źle z samą sobą, to albo idziemy w jedną stronę i rozpoczynamy proces akceptacji swoich mankamentów, albo w drugą stronę, rozpoczynamy proces zmian. Jeśli nie podoba Ci się własne życie i potrzebujesz dodatkowej energii, przyjdź na te warsztaty. Zrozumiesz, że można zmienić coś drobnymi nawet krokami. To nie musi być przeskok typu „zmieniam faceta, pracę, samochód, psa”. Nie. To chodzi o to, aby proces rozpocząć w głowie. Jeżeli my chcemy coś zmienić w sobie, to może warto ściągnąć ten czarny rozciągnięty sweter i ubrać sobie czerwone szpilki, albo pomalować usta na czerwono. Może warto, wyjść z domu, raz na jakiś czas, i zostawić to dziecko mężowi, żeby się nim zaopiekował. Może warto postawić na siebie w pomoście wielopokoleniowym i zabrać mamę, córkę, czy babcię i przyjść na warsztaty. Tu chodzi o to, aby zaleźć wspólny język, by każda z nas mogła znaleźć proces zmian.

I Love Nysa: Za nami już kilka edycji takich warsztatów. Czy są przypadki, że Panie rzeczywiście czuły się zmotywowane i postawiły na wielkie zmiany w swoim życiu?

Iwona Łęc – Wylęgała: Mamy przykłady tego, że to naprawdę działa. Wcześniej organizowaliśmy tylko sesje zdjęciowe bez warsztatów, ale dostrzegliśmy tą potrzebę rozmowy. Rozmowa podczas tylko przygotowań to było za mało. Chcieliśmy wyjść z takim przekonaniem, że kobieta dostaje wszystko co wartościowe tego dnia. Ten zastrzyk energii to nie tylko przygotowanie samej metamorfozy, bo kobiety są malowane, jest pełen wizaż, fryzura, ubranie. Chodziło o tą rozmowę, tą potrzebę komunikacji i spotkania. To jest właśnie pomost pokoleniowy, bo dziewczyny są z różnych stron Polski i Świata. Mamy dziewczyny, które przyjeżdżają także z Czech, ale mówią po polsku. W poprzednich edycjach brały udział panie, które były powyżej 80 – tki, więc plus 80 wiosen nie robi różnicy, a jest dodatkową wymianą doświadczeń. Stąd też te warsztaty, które idą w tą stronę, aby dać tego ”kopa”, taką nutkę pieprzu i wanilii. Znalazły się dziewczyny, które w poprzednich edycjach skorzystały z warsztatów i sesji i dzięki temu zmieniły swoje życie. Dzięki temu jedne zdecydowały o końcu swojego związku. Jedne zdecydowały, że może warto postawić na to bycie z kimś, bo są przez lata ze sobą, ale są osobno, bo jedno pracuje za granicą, a drugie w Polsce. Więc postawiły na to, że wyjechały. Jedna dziewczyna przeprowadziła się do Nysy, więc mamy puszystą modelkę tu na miejscu. Mamy dziewczyny, które zmieniły pracę lub zakończyły proces macierzyński i stwierdziły, że coś można zrobić dla siebie, bo dziecko już nie potrzebuje mamy. Mama może pomalować się tą czerwoną szminką, a także ubrać tą sukienkę, którą wcześniej nie miały czasu założyć i znaleźć te ”5 minut” dla siebie.

I Love Nysa: Każdej sesji zdjęciowej towarzyszy specjalnie wybrany temat. Jak tym razem zostanie ucharakteryzowanych 25 modelek?

Iwona Łęc – Wylęgała: Postawiliśmy na nieśmiertelny temat ”pin up”. To jest moda amerykańska z lat 50′ i 60′. Sukienki rozkloszowane lub ołówkowe spódniczki. Styl amerykańskiego „military girl”, czyli wojskowy, ale w kobiecym wydaniu. Bardzo zmysłowy, czerwone szminki, szpilki, odpowiedni make-up, czyli czarne kreski. Panie w tamtym okresie lubiły wyglądać bardzo zmysłowo. Ale będziemy mieć także amerykańską wersję kobiety, która lubi jeździ na motorze. Będą skóry, jeansy, trampki i spódnice z tiulu. Co będziemy chcieli. Dodatkowo, organizatorzy zapewniają np. stare samochody. Mamy do dyspozycji starego Cadillaca, Lincolna, ”ogórka” oraz motory. W ośrodku będziemy mieć przygotowane studio w pełni profesjonalne do wykorzystania w tym stylu.

Największe zainteresowanie miały sesje, które były w jakimś konkretnym charakterze. Jedna z poprzednich sesji była w Muzeum Wsi Opolskiej, gdzie tematyka była wiejska. Kobiety były ubrane w stroje ludowe, takie jak stroje śląskie, opolskie, lubelskie, czy łowickie. Była pani etnografka, która pilnowała, żeby odpowiedni wianek był do odpowiedniej spódnicy, a spódnica do odpowiedniej bluzki. My same nie zmieniamy się w kogoś innego, ale ubieramy inne stroje, przybieramy inny anturaż niż na co dzień. To się podoba. Więc tutaj ta właśnie rozkloszowana spódnica, grochy, czerwona szminka, szpilki, piękne białe bluzki. I to przykuje wzrok nie tylko panów, ale szerokiej rzeszy gapiów. W sobotę będzie to sesja, która już ma zapełnioną liczbę uczestniczek. Natomiast jeszcze mamy miejsca na drugą część sesji, która odbędzie się w niedzielę z mBankiem. Można skorzystać z oferty, która jest przygotowana z bankiem, a o szczegóły można zapytać w siedzibie.

I Love Nysa: Większość wydarzeń miało miejsce się w Nysie, ale teraz wyjedziecie na północ. Co przygotujecie nad morzem?

Iwona Łęc – Wylęgała: Jednym z zadań Stowarzyszenia I Love Nysa jest promocja naszego najpiękniejszego miejsca na ziemi, czyli Gminy Nysa i Powiatu Nyskiego. Dlatego sesje i warsztaty organizujemy tutaj. Mamy także doświadczenie w organizowaniu wydarzeń w różnych częściach Polski. Wcześniej byliśmy w Muzeum Wsi Opolskiej, pałacu Marianny Orańskiej w Kamieńcu Ząbkowickim oraz pałacu pocysterskim w Lubiążu. Idziemy krok dalej. Wybieramy się na północ Polski. Podpisaliśmy porozumienie z Uniwersytetem Gdańskim. Tam będziemy organizować podobne wydarzenie, na zasadzie warsztatów i sesji. Tam są studenci fotografii i grafiki. Oni będą ćwiczyć na nas, a my będziemy uczyć się jak pozować. Wymiana doświadczeń będzie obustronna. Jesteśmy osobami już z doświadczeniem, ale tam będziemy promować też swoje miasto, czyli Nysę. Pokażemy czym się tutaj zajmujemy, co organizujemy. Zaprezentujemy Nysę i zaprosimy do naszego miasta. Warsztaty będą również otwarte dla wszystkich i bezpłatne, a część sesyjna już będzie dla osób, które się zapiszą. Więc kto pierwszy ten lepszy.

I Love Nysa: Trzymamy kciuki za wszystkie wydarzenia, które przed nami i dziękujemy za rozmowę.

Iwona Łęc – Wylęgała: Również dziękuję!

 

Copy Protected by Chetan's WP-Copyprotect.