Studenci drukują przyłbice ochronne. Rozmawiamy z Piotrem Marchewką

Fot. PWSZ w Nysie

Nyscy studenci nie są obojętni na stan epidemii w Polsce. Żacy pomagają jak tylko mogą. Przyszli inżynierowie drukują przyłbice ochronne, by wspomóc personel medyczny.

Studenci kierunku Zarządzanie i Inżynieria Produkcji nie marnują czasu i wykorzystują nabytą wiedzę, by pomagać w walce z COVID-19. O przyłbicach ochronnych, które drukowane są na drukarkach 3D rozmawiamy z jednym z pomysłodawców – Piotrem Marchewką.

ILN: Dlaczego postanowiliście wykorzystać drukarki 3D do tworzenia przyłbic ochronnych?
Piotr Marchewka: Przede wszystkim chcieliśmy pomóc i dobrze spożytkować ten czas „kwarantanny”, więc pojawił się pomysł żebyśmy robili coś takiego, oczywiście każdy ochoczo przytaknął. Nie minęły 2 godziny, a nasz
opiekun, Pan Jacek Tomasiak, odebrał telefon od szpitala, z pytaniem czy koło naukowe może
stworzyć takie przyłbice, bo widzieli coś takiego w telewizji i też by potrzebowali. Wtedy chyba każdy
zrozumiał, że sprawa jest poważniejsza niż nam się wydaje.
ILN: Zareagowaliście bardzo szybko. Jak wyglądał etap tworzenia projektu?
PM: Plan zakładał wykorzystanie modelu RC2 od Prusa Research, niestety wymagał on gumy ciążowej,
gumki do odzieży, lub dość długich gumek recepturek, a tego nie mieliśmy pod ręką. Ponadto nie był
przystosowany do folii A4. Przekopaliśmy strony z projektami do druku 3D, ale każdy miał drobne
błędy, były mało stabilne, nie przystosowane pod folię A4, niewygodne, przedni panel potrafił
parować itp. Dlatego myśleliśmy, aby zrobić własną wersję, pozbawioną tych wad. W międzyczasie
dostaliśmy informacje, że potrzebne jest 300 sztuk. Trochę nas to przeraziło, bo model RC2 drukuje
się ponad 2 godziny + trzeba go zmontować. Uznaliśmy, że czas gra tu najważniejszą rolę i nie
możemy w żaden sposób pozwolić sobie na model RC2. Nie mogliśmy również zrezygnować z
wygody i prostoty, więc postawiliśmy na odpuszczenie wytrzymałości. Wersja Prusa będzie działała
pewnie jeszcze z 3 lata, nasze może pół roku jak dobrze pójdzie. Tylko do tego czasu, w placówkach
powinien być już sprzęt medyczny z prawdziwego zdarzenia, dlatego uznaliśmy, że robimy dużo i
szybko, ale nie koniecznie bardzo profesjonalnie. Na razie okazuje się, że była to dobra decyzja.
ILN: Czas gra ważną rolę. Nie wszystko mozna zrobić ”na już”. Ile Wam to zajęło?
PM: Zrobiliśmy kilka wersji, pierwszy model zajął mi jakieś 3 godziny, późniejsze były już tylko wariacjami.
Zmieniane były geometrie, dodawane i usuwane były różne elementy, opracowaliśmy nawet wersję
elastyczną, nie wymagającą żadnej gumki. Opracowanie tego to następne 3-4 godziny. Później
wydrukowane zostały pierwsze prototypy, dopiero wtedy wyszło kilka sporych błędów, które
wynikają z technologii druku 3D, również zostały wszystkie usunięte, trwało to następne 4 godziny
ciągłego drukowania i poprawiania błędów. Zajęło to tyle czasu, głównie przez to, że ja
projektowałem wszystko, nie mając fizycznego modelu w rękach czy na głowie, bazowałem na
zdjęciach i obserwacjach reszty drużyny, ale w końcu się udało. Sam druk początkowo trwał 45 min,
w międzyczasie jak poprawialiśmy prototypy, dobieraliśmy też parametry kolejnych wydruków i w
tym momencie druk 1 sztuki trwa 30-35 min, zależnie od ustawień i czy drukujemy 2 na raz czy 1.

ILN: Ile już udało się stworzyć przyłbic? A ile jest w planach?
PM: Ciężko powiedzieć, partia testowa to jakieś 20 sztuk, następnego dnia poszło 80 sztuk, a dziś chyba
ponad 180, powoli myślimy żeby to ważyć zamiast liczyć, ale na ten moment dostarczyliśmy już 250-
280 sztuk. Idzie dużo szybciej i sprawnej niż liczyliśmy, oby tak do końca. W planach jest tyle ile
będzie trzeba. Na ten moment ma być 750, czyli 500 sztuk jeszcze do zrobienia, ale dobrze wiemy, że
ta liczba wzrośnie, może nawet do 1500.
ILN: Potrzeb zapewne jest wiele. Kto Wam pomaga? 
PM: Zgłosiło się do nas kilka osób posiadających drukarki 3D, kilka firm, które zajmują się drukiem, w tym
były przewodniczący SKN Abaculus i absolwent PWSZ w Nysie, Pan Nowakowski, który ma firmę
prowadzącą szkolenia, między innymi z druku 3D. Poza tymi osobami, bardzo szybko odezwały się
okoliczne firmy, zapewniające nam materiały do pracy. Schattdecor zaopatruje nas w folie. Wakmed
dostarczył nam masę filamentu, za co jeszcze raz dziękujemy. Przyłączyło się też moje poprzednie
koło naukowe czyli Robotyka KSP z Kłodzka, razem z nimi działam też na terenie Kotliny Kłodzkiej.

ILN: Być może nasi czytelnicy też są Wam w stanie pomóc. Jak mogą to zrobić?

PM: Pomóc może każdy, ale nie nam, a służbie medycznej. Do robienia takich przyłbic nie trzeba wcale
drukarki, wystarczy folia, trochę gąbki i gumka recepturka, żeby zrobić podobną przyłbicę, można
szyć maseczki. Jest dużo możliwości. Nam na ten moment najbardziej potrzeba drukarek, więc
jeśli ktoś takową posiada, to może się z nami skontaktować, damy projekty, powiemy co robić.
Nawet pomożemy dobrać optymalne ustawienia.
ILN: Macie w planach drukować inne projekty, które pomogą w alce z koronawirusem?
PM: Jeśli tylko będzie taka potrzeba, to oczywiście. Cały czas jesteśmy w kontakcie z pracownikami
placówek medycznych, gdyby coś było potrzebne to postaramy się to dostarczyć. Planowaliśmy druk
respiratorów, ponieważ do walki z koronawirusem zostały opracowane w Krakowie, drukowane
respiratory. Ale na ten moment model jest wykorzystywany tylko w przypadkach kiedy naprawdę nie
ma nic pod ręką, a życie jest zagrożone. Dlatego na razie się wstrzymujemy. Wydaje mi się, że duża
część drukarzy czy pracowników medycznych ma pomysły, ale boi się o nich mówić, po głośnej akcji
kiedy to brakowało zaworów do respiratorów w jednym ze szpitali, a producent nie był w stanie ich
dostarczyć, więc znalazł się drukarz 3D, który wydrukował je za dolara, na co firma produkująca
zaworki groziła pozwem tego człowieka, za naruszenie praw patentowych produktu. Dodam tylko, że
jeden zaworek kosztuje 11 tysięcy dolarów, a jest tylko kawałkiem plastiku…

ILN: Życzę powodzenia i bardzo dziękuję za rozmowę.

PM: Dziękuję.

Film

Copy Protected by Chetan's WP-Copyprotect.