Rozmawiamy z posłem Januszem Sanockim

Pierwsza część rozmowy z posłem na Sejm Januszem Sanockim. Co parlamentarzysta powiedział nam o pomocy mieszkańcom? Sprawdźmy!

W ostatnich miesiącach nie raz pisaliśmy o nyskim parlamentarzyście Januszu Sanockim. Postanowiliśmy także spotkać się z posłem, aby otrzymać odpowiedzi na nurtujące nas pytania. Co o wyborach samorządowych, sejmie oraz pomocy mieszkańcom powiedział nam polityk?

I Love Nysa: Panie pośle, obecnie mamy tydzień bez sejmu, dlatego może być Pan w Nysie i przyjmować mieszkańców. Czy mieszkańcy regionu często zgłaszają się do Pana z różnymi sprawami lub problemami?

Janusz Sanocki: Tak, jest wiele interwencji. Przed chwilą wyszedł stąd pan z żoną z Głuchołaz, który został skazany. Niesłusznie moim zdaniem. On ma poczucie krzywdy. Sąd jakiś dziwaczny wyrok wydał, bez oparcia w aktach. Najgorsze jest to, że czasem droga odwoławcza człowiekowi nie przysługuje. Co tydzień mam kilka interwencji z okolic, ale również z różnych części Polski. Z konieczności się wyspecjalizowałem w sprawach wymiaru sprawiedliwości.

ILN: Niektórzy mogą mówić, że jeśli na Pana zagłosowali to Pan musi im pomóc. Czy da się pomóc wszystkim?

JS: Właśnie niestety nie jest tak, że zawsze da się pomóc. Pomagam wszystkim, nie pytam kto na mnie głosował. Tego nie da się sprawdzić. Nie zawsze da się pomóc. Ja jako poseł mogę interweniować w sprawach wadliwie działających instytucji. Nie mogę zastąpić adwokata, czy osoby, która zajmuje się sprawami cywilnymi. Interweniuję wtedy, gdy uważam, że sąd źle działa, prokuratura ospale działa lub gdy instytucje państwa zawodzą np. nadzór budowlany.

ILN: Sprawy na pewno są trudno, ale rozumiem, że udaje się także osiągnąć sukces podczas niektórych interwencji.

JS: Są pozytywne przypadki. Raz na kilka się zdarzy, że uda się. Udało się np. przywrócić termin, który niesłusznie został uchybiony i mieszkaniec Nysy wyszedł po pół roku przesiadywania w więzieniu, napisał odwołane. Sprawa się toczy. Sprawa nie zasługiwała w pierwszej instancji na wyrok karny. On się nie mógł odwołać, bo nie był w kraju i nikt mu skutecznie tego nie doręczył i go „posadzili” jak tylko wrócił do Nysy. Nyski sędzie odmawiał mu prawa do przywrócenia terminu, a on nie mógł się zapoznać z tą sprawą. To jest jeden z przypadków. Udaje się czasem jakaś interwencja w sądownictwie, ale także w nadzorze budowlanym i innych sprawach życiowych współpracując z burmistrzami, czy wójtami. Sprawy wymiaru sprawiedliwości są ciężkie, ponieważ tutaj te instytucje są tak zaskorupiałe, tak źle działające, że czasem instytucjonalnych nie ma możliwości odwołania się, bo sądy wydają niesprawiedliwe, złe, bez oparcia w aktach wyroki i potem ciężko się to odkręca. Mam taką sprawę z Sieradza, dwóch bracia skazanych na dożywocie właściwie przez pomówienie. Ewidentnie akta wskazują, że są niewinni, że zostali pomówieni przez prawdziwych sprawców przestępstwa. Wreszcie napisałem wniosek o skargę nadzwyczajna do  ministra. Minister niestety nie uwzględnił tego.

[…]

Poseł odpowiedział nam także czym zajmie się po zakończonej kadencji, co myśli o minionych wyborach samorządowych oraz wyniku Ligi Nyskiej. Na kolejną część rozmowy zapraszamy w niedzielę.

Copy Protected by Chetan's WP-Copyprotect.