Niewolnicy czyichś myśli

Współczesny dialog pomiędzy ludźmi, nieważne o czym, zawsze odbywa się na płaszczyźnie, w której oceniasz i jesteś oceniany. Mówiąc dosadnie, prezentujesz swój osąd innym, a to oznacza, że w komunikacji z nimi podlegasz ocenie. Ocknij się – nie masz wpływu na to, co mówią i myślą o Tobie inni, lecz koniecznym dziś staje się danie o własną wolność, by nie stać się niewolnikiem ich opinii.

Nieustannie oceniamy i jesteśmy oceniani, a w dobie Internetu nie jest to zależne od tego, czy się to komuś podoba czy nie. Coraz częściej jesteśmy spostrzeganym przez innych zgoła inaczej, niż spostrzega się samego siebie. Życie na świeczniku w popularnych portalach społecznościowych, wcale w tym nie pomaga, a wręcz przeciwnie – nie rzadko przez pryzmat czyichś opinii wyrabiamy sobie własne zdanie, nie dając szansy by poznać prawdę. Nie prawdę informacji, która żyje swoim życiem, a prawdy nieskazitelnej i jedynej możliwej.

Można to nazwać banałem, ale nie każdy zdaje sobie z tego sprawę w decydującym momencie. Ktoś, kto posiada jednomiarowy system wartości i silny obraz własnej osoby, nie będzie czynił przedmiotem swej refleksji sposobu, w jaki się wypowiada, a więc języka jakim się posługuje, maniery, gramatyki, dykcji, intonacji, ale też mimiki i gestykulacji. Jeśli w ogóle coś z tych rzeczy u siebie świadomie zaobserwuje, to intuicyjnie uzna to za „w porządku”.

Powstają tu rozbieżności między własnym obrazem siebie i oceniającym spostrzeganiem przez innych. Gdy patrzymy na samych siebie, często umykają nam rzeczy, które bezlitośnie wydobywa na jaw cudza obserwacja. Może to mieć wydźwięk sadystyczny, ale nie musi. Częstszym jednak wydaje się zachowanie, w którym oceniamy innych na podstawie już czyjegoś zdania, nie badając prawdy, nie próbując dojść do bezstronnego punktu widzenia.

Czasami osoba udzielająca nam informacji zwrotnej na temat tego, co zobaczyła lub usłyszała, ma dobre zamiary. Mimo to jej komentarze nas ośmieszają, dochodzi do kompromitacji a nawet zdyskredytowania. Jeśli przyjrzymy się uważnie komunikacji egocentrycznej, zauważymy, że nie jest ona udaną lub jest tylko częściowo udaną komunikacją. Bo jeśli prawdą jest, że komunikacja jest procesem, w trakcie którego myśl, istniejącą zrazu tylko w mojej głowie, przekazuję innym, tzn. dzielę się nią z innymi i przez to „czynię wspólną”, to w przypadku komunikacji egocentrycznej część informacji pozostaje w sposób nieplanowany tylko w mojej głowie.

 Zdarza się, że tracimy grunt pod nogami, gdy tylko ktoś komentuje nasz styl prezentacji opinii. Spowodowane to jest świadomością, że sposób, w jaki ktoś mnie spostrzegał i w jaki oceniał moją osobę, był zupełnie wyjęty spod mojej kontroli. Nawet jeśli nasz obraz siebie jest zbudowany na solidnych fundamentach, nie możemy kontrolować sposobu, w jaki spostrzegają nas inni.

Podobnie nie możemy kontrolować komentarzy innych na nasz temat, przy czym chodzi tu naturalnie o te mniej pochlebne opinie. Jest to jedno z podstawowych doświadczeń każdego z nas, którego niektórzy nie mogą przepracować przez całe swoje życie. Ci ostatni nie znajdują niczego zdrożnego w wyrażaniu opinii na temat innych osób. Ale to byłoby przecież już „coś zupełnie innego”…

 Oceniamy innych i jesteśmy oceniani.. zachowajmy jednak wolność, by nie stać się niewolnikiem czyichś spostrzeżeń, refleksji, stanowiska, zapatrywań i deklaracji.

Autor – Iwona Łęc Wylęgała

Zdjęcie – Dolna Klaudia Fotografia

Copy Protected by Chetan's WP-Copyprotect.