Kto zostanie dyrektorem NDK?

Marta Klubowicz złożyła wypowiedzenie z pracy tj. z funkcji dyrektora Nyskiego Domu Kultury, podała Nowa Trybuna Opolska.

NDK od 1 września zostanie bez dyrektora, w związku z tym zasadne staje się pytanie o to kto pokieruje placówką. Będziemy dla Państwa zbierać komentarze w tej sprawie. Marta Klubowicz przesłała również oświadczenie do NTO:

„Zostałam kobietą potępioną, aktorką – striptizerką, oszustką, pasożytem, nielegalną podżegaczką przeciw demokratycznie wybranemu rządowi, naciągaczką oraz nieudolnym dyrektorem, który rozwala jednostkę.

I na nic, to co wypracowałam przez dwa lata, na nic moje sprawozdania przyjmowane bez zastrzeżeń przez Radę Miasta, na nic uznanie włodarzy i wielu serdecznych Nysan, na nic świetne opinie o nas w województwie, na nic nominacja na Człowieka Roku, ani Honorowe Obywatelstwo tego miasta. Smutne, że poza nielicznymi nieśmiałymi próbami obrony mojej osoby, nikt kto mnie zna i wie kim jestem – nie odważył się walnąć ręką w stół i w sposób zdecydowany zareagować na działania Miłego Pana, czy choćby jakąś przeciwwagę tego oczerniania opublikować”

Marta Klubowicz już wcześniej miała w planach odejście po pierwszych ostrych komentarzach w części mediów na swój temat – jednak wówczas burmistrz Kordian Kolbiarz przekonał dyrektor do pozostania na stanowisku. Ponadto burmistrz przez cały okres pracy Marty Klubowicz uważał ją za bardzo dobrą dyrektor i nie miał planów zmian na tym polu.

Przykro mi, że Marta zrezygnowała z pracy. Rozumiem Jej decyzję, przyjmuję ją i życzę Pani Marcie wszystkiego co najlepsze. Była bardzo dobrym dyrektorem NDK. Nowego dyrektora NDK chcę wyłonić jak najszybciej. Najprawdopodobniej nowy dyrektor zostanie wyłoniony jak najszybciej i bez konkursu.

Kordian Kolbiarz – burmistrz Nysy

Oczekiwania wobec życia kulturalnego Nysy i jej największej jednostki jakim jest NDK, zawsze stawiam wysoko. Prężnie działający dom kultury wymaga wytężonej i energicznej pracy, a jej efektem powinno być szerokie zadowolenie naszych mieszkańców. Żałuję, że tryb pracy i pełne zaangażowanie mógł odbić się negatywnie na zdrowiu dyrektor Marty Klubowicz, do tego stopnia, że był powodem rezygnacji ze stanowiska. Szum medialny wokół jej osoby, czasami brutalny i bezpardonowy, nieobiektywny, nieetyczny i wręcz poniżej pasa mógł również mieć wpływ na podjęcie takiej decyzji. Ze swojej strony – choć byłem kontrkandydatem na stanowisko dyrektora NDK – pragnę podziękować pani Marcie za próbę stworzenia wysokich standardów kulturalnych i organizacyjnych w naszej placówce. Nasza współpraca wyglądała wzorowo, z pełnym poparciem, w imię dobra naszej kultury. Życzę pani Marcie dużo zdrowia i dalszych sukcesów zawodowych.

Adam Zelent, radny – Przewodniczący Komisji Kultury

 

Przez ostatnie miesiące dyrektor przebywała na zwolnieniu lekarskim, jednak była obecna w przestrzeni publicznej – między innymi podczas manifestacji w Warszawie czy wieczora poezji w Nysie. Na początku lipca podczas sesji Rady Miejskiej radni Prawa i Sprawiedliwości domagali się odwołania Marty Klubowicz.

W 2015 roku, po odwołaniu Janiny Janik z funkcji dyrektor NDK o jej miejsce ubiegali się: Marta Klubowicz, Adam Zelent i Kamila Kopeć.

Oświadczenie Marty Klubowicz:

Drodzy Państwo,
decydując się na objęcie stanowiska dyrektora NDK wierzyłam, że uda mi się zrobić coś wartościowego dla sfery kultury mojego miasta i jednocześnie być blisko ukochanych rodziców. Podeszłam do mojej pracy z wiarą i zapałem. Okazało się jednak, że nie można w tym mieście spokojnie pracować. Od samego początku miałam stalkera, w postaci byłego pracownika, który śledził mnie, gnębił i próbował skompromitować. Nie wolno mi było zmienić jednego instruktora, żeby nie zostać napiętnowana, nie wolno pojechać na delegację do Łodzi przez Radomsko, żeby ów wróg, po dwóch latach nie złożył doniesienia do prokuratury, a na dodatek opublikował wszystkie dokumenty stygmatyzując mnie wbrew prawu o domniemaniu niewinności. Miły Pan, który przez wiele miesięcy pobierał zasiłek chorobowy przed odejściem z NDK, a jednocześnie prowadził swoją prywatną telewizję, którą wcześniej założył w miejscu pracy, śmie publicznie nazywać mnie oszustką, bo w czasie L4, które pozwala mi chodzić i do kościoła jak również stać przed kościołem – uczestniczyłam w demonstracji. Nie wystarczyło więc, że zapłaciłam mandat – trzeba było mnie potępić. Za poglądy, których jako dyrektor pewnie mieć nie mogę. I udaje się Miłemu Panu podpuścić na mnie radnych PIS, których już wcześniej uraziłam zorganizowaniem koncertu na 11 listopada, który nie odpowiadał nacjonalistycznemu pojmowaniu patriotyzmu. Ta polityczna niechęć wzięła widać górę nad rozsądkiem, gdyż radni doskonale przecież wiedzą, co słynna nyska para ma za uszami i mimo to pomogli Miłemu Panu z telewizji w niszczeniu mojej osoby. No ale przecież! Zbliżają się wybory… To pokazało mi dobitnie, że mój powrót do pracy po zwolnieniu, do którego według nich nie miałam chyba prawa (jakby mi nie przysługiwały normalne prawa pracownicze) nie ma sensu, bo nie mam do czego wracać. Nie mam ochoty trawić mojej energii na walkę z draństwem, mentalną ciasnotą i jakimiś układami. Jest jeszcze coś innego w życiu, niż zbiurokratyzowany dom kultury, gdzie na łeb leje mi się woda z wyremontowanego za unijne pieniądze dachu, a ściany mają uszy. Wolę opuścić nyskie bagienko, zanim całkiem mnie nie wciągnie. W marcu upubliczniłam fakt, że zostałam zaszantażowana. Nie ugięłam się przed tym szantażem, nie podpisałam z Miłym Panem niekorzystnej dla domu kultury umowy na obsługę słynnego leda i jak obiecał tak zrobił: zaczął mnie za pomocą swojej telewizji niszczyć nie przebierając w środkach. Rzucił mnie na żer purytanów publikując nagie sceny w filmów w których zagrałam, na pożarcie wyznawcom rządzącej partii publikując list profesor Krystyny P. w mojej sprawie i wyłapując z TVN jak mnie policja wynosi wraz z Władysławem Frasyniukiem oraz podważając zasadność mojego L4. Oświadczam, że nie prowadzę żadnej „działalności politycznej”, nie jestem członkiem żadnej partii, ani organizacji o politycznym zabarwieniu, a mój udział w manifestacjach jest wyłącznie sprawą sumienia. A jednak zostałam kobietą potępioną, aktorką – striptizerką, oszustką, pasożytem, nielegalną podżegaczką przeciw demokratycznie wybranemu rządowi, naciągaczką oraz nieudolnym dyrektorem, który rozwala jednostkę. I na nic, to co wypracowałam przez dwa lata, na nic moje sprawozdania przyjmowane bez zastrzeżeń przez Radę Miasta, na nic uznanie włodarzy i wielu serdecznych Nysan, na nic świetne opinie o nas w województwie, na nic nominacja na Człowieka Roku, ani Honorowe Obywatelstwo tego miasta. Smutne, że poza nielicznymi nieśmiałymi próbami obrony mojej osoby, nikt kto mnie zna i wie kim jestem – nie odważył się walnąć ręką w stół i w sposób zdecydowany zareagować na działania Miłego Pana, czy choćby jakąś przeciwwagę tego oczerniania opublikować. Nie wspominając już o niepoczytalnych opluwających mnie materiałach Portalu, który prowadzi równie jak ów Miły Pan – Miły Chłopczyk podający się za dziennikarza, którego nie przyjęłam po stażu, bo do niczego się nie nadawał, a który skupia na swoim fb całą elitę miejscowych idiotów, którym udowadnia, że Ziemia jest płaska, Polską rządzi żydowska mafia, a papież jest satanistą (więc jeśli zaprosiłam na Dni Nysy „satanistę” Michała Szpaka, powinnam być całkowicie usprawiedliwiona). Nie obchodzi mnie już to, kogo moje odejście ucieszy i kto przyjdzie na moje miejsce. Może i ktoś sobie pomyśli, że zawijam ogon i uciekam przed bandytą (lub jak kto woli: aniołem praworządności), który mnie ściga. Otóż: mogłam zrobić inaczej. Mogłam podpisać umowę z Miłym Panem i odejść w marcu tak jak chciałam. Miałabym święty spokój. Wszyscy moi przeciwnicy byliby zadowoleni. Miły Pan, nie szkalowałby mnie, bo dalej zarabiałby pieniądze wyprowadzane z publicznej jednostki, a niektórzy radni wcześniej ucieszyliby się, że nie ma już niewygodnego dyrektora. Jednak byłam chyba jedyną osobą, która nie przestraszyła się gróźb Miłego Pana ( nota bene kontrola, którą straszył, że na nas napuści nie wykazała żadnych nieprawidłowości) i będę walczyć o ukaranie obu Miłych Panów „dziennikarzy”. Trzeba wiedzieć, że niejeden niewinny człowiek po takim hejcie popełnił samobójstwo. Liczę na to, że wymiar sprawiedliwości pomoże miastu uwolnić się od szkodliwej działalności „mediów”, które psują wizerunek przecież nie tylko mojej osobie, ale całej Nysie, która tak dobrze się rozwija, a w obu mediach pokazywana jest jako miasto zapadłe, gdzie nic nie dzieje się dobrego , prócz jakiś skandali. Ktoś kto to ogląda, może przecież nie domyślić się, że są one sztucznie przez te media rozniecane, tylko po to żeby szkodzić i siać zamęt. Zresztą siedząc na sesjach Rady Miejskiej współczułam burmistrzom i zadawałam sobie pytanie: dlaczego jeśli ktoś chce coś zrobić dla tego miasta, zawsze znajdą się tacy, którzy poszukają dziury w całym lub rzucą kłody pod nogi? Cokolwiek by się nie zrobiło, wszystko komuś przeszkadza, albo się nie podoba, a każdy sukces można zdeptać obrzydliwą manipulacją. Przy okazji chciałabym powiedzieć, że chociaż nigdy w życiu nie spotkało mnie od ludzi tyle zła, to były też piękne momenty satysfakcji. Chciałam podziękować Burmistrzom, którzy mnie wspierali, urzędnikom, którzy byli pomocni i życzliwi, moim ofiarnym pracownikom, których pokochałam, młodym wspaniałym ludziom, którzy przychodzili na zajęcia i wszystkim wiernym widzom. Tego mi żal i żal, wszystkiego, czego zrobić nie zdążyłam.
– Marta Klubowicz

Copy Protected by Chetan's WP-Copyprotect.