Jaka przyszłość szkolnictwa zawodowego?

Obecnie przy nyskim mechaniku powstają nowe sale dydaktyczne i pracownie

Dekadę temu nikt nie chciał słyszeć o pójściu do szkoły zawodowej, a absolwenci tych placówek albo zarabiali grosze, albo rejestrowali się w pośredniaku. Obecnie szkoły zawodowe przezywają prawdziwe oblężenie, bowiem brakuje specjalistów.

Powiatowy Urząd Pracy w Nysie przeprowadził badania z których wynika, że: szwaczka, tapicer, spawacz, ślusarz, kierowca, piekarz oraz cukiernik – to najbardziej deficytowe zawody na rynku pracy w naszym regionie. O szczegółach mówi Małgorzata Pliszka dyrektor PUP w Nysie:

 

Badanie zostało przeprowadzone między innymi na podstawie ofert pracy zgłaszanych do urzędu przez pracodawców. Niejednokrotnie były takie sytuacje, kiedy konkretne ogłoszenie „wisiało” miesiącami, a chętnych było brak.

Szkoły również zmieniają swoją politykę. Pewną nowością są tzw. klasy wielozawodowe. W takich oddziałach uczęszczają uczniowie różnych specjalności – tak, aby nie szkolić całej armii bezrobotnych, których rynek pracy nie będzie w stanie wchłonąć.

Przypomnijmy, że obecnie trwa rozbudowa Centrum Kształcenia Praktycznego przy ulicy Orkana.

 

Copy Protected by Chetan's WP-Copyprotect.